Wakacje
No i z dniem dzisiejszym, rok szkolny 2006/2007 się zakończył. Uff... jak dobrze, o jak dobrze. Ciężki był, trzeba przyznać, ale myślę, że się opłacało. Dlaczego?
Przede wszystkim dla świadectwa:
Średnia: 5.21 - najlepsza w klasie, druga w szkole. Aaa... i małe sprostowanie, a propos religii. Jestem osobą niewierzącą, a na katechezę uczęszczam z przymusu.
No a teraz o tym, co zyskałem dzięki temu świadectwu i paru konkursom (nie chce mi się tego opisywać, leń jestem, szczególnie teraz).
- całkiem przyzwoita i obszerna encyklopedia historyczna. Na pewno mi się przyda. Ciężka jak cholera!
- no cóż, jednak mniej jestem z tego zadowolony niż z encyklopedii, ale jak to mówią: "Darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby". Choć nie powiem, niektóre przysłowia z tej "księgi" (już zdążyłem pare stron przeczytać) są groteskowe ;).
- kasa jak kasa - przyda się zawsze. Szkoda tylko, że jednorazowo i tak mało, ale: vide punkt drugi :).- I chyba najważniejsze. Najpierw, w nagrodę, byłem tydzień na Litwie (rok temu we Włoszech, dwa lata temu w Czechach), a teraz jadę do Chin. Między 15-22 lipca będę sobie sam ryż wcinał, ha! Wycieczka do Chin to naprawdę może być ciekawe przeżycie. Dokładając jeszcze do tego, że nigdy nie latałem samolotem, a lecieć będziemy najpierw do Moskwy, a dopiero potem do Beijing (Pekin), to już w ógole wspaniale :).
No... to sobie troszkę (bardzo) posłodziłem.
W tym momencie Michał Górny dał swój wpis o tym samym, to od razu podtrackbackuje.
Napisane 22 czerwca 2007 o 21:02:08
W kategorii
My life
| 5 komentarzy »
Moje piękne świadectwo
Jak pochwalił się walker, to pochwalę się i ja ;) W zasadzie to nie mam czym się chwalić, bo średnia 4.14 zbyt wielka nie jest, ale pocieszam się 84 punktami z testu :)
No, lansujesz się moim kosztem q ;.
Chcę być miły i uprzejmy, czy mam przeprosić :D ?
Wiem, że jestem straszna i okropna i zła, ale… Jak można się cieszyć z encyklopedii?
(Ja na zamówienie dostałam w tym roku Kinga a w zeszłym Pilipiuka)
Przecież w wakacje się odpoczywa, a nie przegląda hasła historyczne…
Ależ wcale nie, wcale nie! ;)
No można ;). Chociaż i tak większość biorę z internetu, to jednak taka historyczna encyklopedia, której wcześniej w domu nie miałem, to dobra rzecz.
No ale przecież nikt nie powiedział, że to ma być na wakacje konkretnie ;). To mi posłuży przez wiele lat, tak myślę. A książki biorę sobie z biblioteki i po przeczytaniu od razu (ekhem…) oddaje. Jakoś nie umiem czytać tych samych książek parokrotnie, więc taka encyklopedia, która mi zostanie na pare lat, jest dla mnie bardziej wartościowa niż przykładowo coś z beletrystyki.
P.S Nie lubię horrorów i fantasy ;).