Czy powinna być kara za dokonanie aborcji?
Właśnie przed chwilą skończyłem oglądać filmik na YouTube, na którym pewni amerykańscy panowie przeszli się ulicą w Libertyville, w stanie Illinois, gdzie odbywała się demonstracja przeciwko aborcji. Zapytali oni demonstrujące kobiety, jaka powinna być kara za jej dokonanie, w przypadku, gdyby stała się nielegalna. Wyniki były zaskakujące, bowiem:
- Pierwsza kobieta stwierdziła po prostu, że... nie wie.
- Druga kobieta - starsza pani, powiedziała, że aborcja powinna być nielegalna, bo zabija ludzi, ale... nie powinno się wsadzać takich kobiet do więzienia, trzeba się za nie modlić, oraz że to sprawa pomiędzy tą kobietą a Bogiem - to on ją ukarze.
- Trzecia
kob...o, wkradł się mężczyzna, choć "nie ma odpowiedzi na to pytanie". - Czwarta kobieta... długie zastanowienie... well, nie wie, choć w ruchu uczestniczy od paru lat.
- Piąta kobieta też nigdy o tym nie myślała, a przez 5 lat już walczy.
- Szósta kobieta - "trudno powiedzieć". Wie, że skoro jest to nielegalne, to powinna być kara. To czy pójdzie do więzienia powinno zależeć od tego, czy matka wiedziała, że zabija swoje dziecko - i jeśli tak - kara niech będzie taka sama, jak za każde inne zabójstwo. Ta pani wyklucza jednak karę śmierci (na szczęście!).
- Siódma kobieta nie chciała karać nikogo, ale szybko pokazała indagującemu drogę do osoby bardziej przygotowanej na takie pytana, następnie się przeżagnając.
Wniosek więc nasuwa się jeden - kobiety te walczą o to, że aborcja jest taką samą zbrodnią, jak zabójstwo, ale nie powinno się za nią karać. Czy byłoby więc przestępstwo bez kary? W prawie takie coś nie istnieje, bo już sama definicja przestępstwa mówi, że to czyn zabroniony pod groźbą kary.
Osobiście nie jestem przeciwko aborcji, a już tym bardziej nie uważam, że można byłoby za to karać. Jest to sprawa prywatna kobiety, która ma prawo np. nie chcieć urodzić dziecka spłodzonego przez gwałt albo w ogóle go nie chcieć - bo po co? Żeby było niekochane, odrzucone, krzywdzone?
Zapraszam do obejrzenia filmiku (wstawianie na zewnętrzne strony niestety wyłączone).
Napisane 24 stycznia 2008 o 21:27:36
W kategorii
Polityka
| 2 komentarze »
Ja mam podobne zdanie do Twojego, dodatkowo mogłeś wspomnieć o walce kościoła z aborcją. Tego się nie da powstrzymać, bo albo będzie wykonywane nielegalnie, albo kobieta będzie próbowała by doszło do poronienia, albo w końcu porzuci swoje dziecko. Tyle problemów, a można by je zlikwidować przez legalizację.
Już nie chciałem wjeżdżać na kościół, bo i tak się bałem o flame’a i tak. Niemniej jednak masz rację.