Policja a subkultury i religie

Dzisiaj do mojej szkoły przyjechało gros policjantów. Ponieważ jesteśmy już w takim wieku, mieli zaznajomić nas z odpowiedzialnością cywilną i karną (nieletnich, oczywiście).

Do mojej klasy trafiły się dwie blondynki, starsze posterunkowe, w wieku średnim. Na pierwszy rzut oka - miłe, uprzejme, serdeczne. Nie to jednak najważniejsze. Liczy się wiedza...

A z tym u Pań było raczej krucho. Panie policjantki zaczęły od wytłumaczenia nam, drogim dzieciom, co termin demoralizacja znaczy. I tu poszło jak najbardziej gładko, wszystkim się wszystko zgadzało, znali owe pojęcie.

Zaraz jednak okazało się, że - uwaga - subkultury to demoralizacja. Jakież to zdziwienie ogarnęło całą klasę, a mnie przede wszystkim. Chociaż, nie ukrywam, jeszcze większe zdziwienie pojawiło się u Pań policjantek, którym nagle - o zgrozo - uświadomiło się, że uczeń może mieć wątpliwości, a co gorsza podjąć polemikę z ich nieocenionym autorytetem.

Owszem, tak, grzecznie zapytałem:

Subkultury? A to dlaczego? Ja rozumiem, że są tacy, dajmy na to, szalikowcy czy inni kibole? Ale dlaczego ta generalizacja, jest przecież multum subkultur, które odznaczają się pozytywnie. Od razu podciągać je pod demoralizację?

W momencie tym nastąpiła chwila zawieszenia czasu, kończąca się dźwięcznym "eee... yyy...". Na co z refleksem skwitowałem "Tak, słucham?". Pani policjantka, otrząsnąwszy się z wielkiego zdziwienia odparła: "Poczekaj, to może ja znajdę jakąś definicję".

Definicji wysłuchałem i... jestem chyba zdemoralizowany. Zobaczcie, proszę, sami:

Względnie stała grupa społeczna pozostająca na marginesie dominujących w danym systemie tendencji życia społecznego, wyrażająca swoją odrębność poprzez zanegowanie lub podważanie utrwalonych i powszechnie akceptowanych wzorów kultury.

Dodając jeszcze do tego stwierdzenie, że przynależność do subkultury równa się demoralizacji, nie da się nie stwierdzić inaczej, jak to, że nauki społeczne i policja mają zdecydowanie inną na to pojęcie definicję.

Zdezorientowany postanowiłem zapytać o przykłady subkultur. Dostałem, oczywiście, ale tuż po solidnej dawce płynnych dźwięków, złożonych z samogłosek (patrz wyżej). Pani musiała się wspomóc prezentacją, bo jak sama stwierdziła "nie znam się na tym temacie". No dobrze, powiedzmy, że rozumiem. Rozumiem, że policjant, który ma młodzieży wytłumaczyć pewne kwestie, nie wie o czym mówi.

- Rockersi, hackerzy, yuppies - co oni robią złego? - zadałem pytanie, wybierając sobie z listy te trzy subkultury. Jaką odpowiedź otrzymałem? Wiecie - standardową :). A zaraz po niej, że wedle definicji, przynależność do niej kieruje człowieka w stronę zła i go demoralizuje. A później ponownie Pani policjantka oznajmiła, że ona tak się na tym nie zna. Ale chętnie zaproponowała mi, że da mi bardzo fajną, profesjonalną prezentację. Ja, wielce uradowany, poleciałem po pendrive'a do nauczyciela informatyki. Wracając widzę wyłączającego się laptopa, a Pani policjantka nadaje komunikat: "Ja nie wiem, czy ja mogę Ci tę prezentację dać, bo to nie jest mojego autorstwa, tylko naszego wykładowcy".

- No dobrze, rozumiem. - mówię z nieukrywanym zawiedzeniem.

Zdziwień jednak moich nie koniec. Chwila-moment potem dowiaduję się, że wiara w inną religię, niż chrześcijaństwo, to - moje najukochańsze dzisiaj słowo - demoralizacja.

- A to dlaczego? - oburzenie padło niemalże natychmiast i to nie tylko od jednej - mojej osoby.

W chwili tej pada najbardziej szokujące stwierdzenie spośród wszystkich wypowiedzi pań policjantek.

Religia chrześcijańska jest w naszym państwie wyznawana przez ponad 90%, a to oznacza, że jest normą, więc każde odstępstwo będzie demoralizacją. Bóg chrześcijański mówi: "Jest jeden Bóg" oraz "Nie będziesz miał Bogów cudzych przede mną". Skoro więc religią panującą w Polsce jest chrześcijaństwo, to wyznawanie każdej innej, tak jak np. hinduizmu, będzie niewątpliwie demoralizacją.

Wyobraźcie sobie, że tym razem to ja wystrzeliłem 3-sekundową serię samogłosek. Stwierdziłem - nie będę się już więcej wypowiadał i tak zresztą przez moje pytania przekroczyliśmy przeznaczony na spotkanie termin.

Ja powiedziałem już wszystko, a co Wy powiecie, zdemoralizowane dzieci?


25 komentarzy

  1. He. Hehehehheheee.

  2. ROTFL. I niech mi ktoś powie że stereotyp policjanta czy blondynki nic wspólnego z prawdą nie ma…

    O ile z subkulturami to po prostu było żenujące, o tyle w drugim przypadku IMHO to dyskryminacja na tle religijnym.

  3. Cóż poradzić i cóż się dziwić, że policjanci mają taki, a nie inny obraz.

  4. tak sobie pomyślałem że im chodzi o to, że każdą subkulturę łączy kilka rzeczy: strach, odmienność, brak akceptacji innych przez co rodzi się agresja

  5. Gdzież np. u yuppies czy geeków strach i brak akceptacji innych -> agresja?

  6. Ta pani jest dziwna. Ciekawe dlaczego panowie policjanci mnie nie spisują na ulicy :)

  7. Hmmm… myślę, że te policjantki powinny za takie coś wylecieć z roboty, co najmniej. Ja rozumiem, że ostatnio za dużo w okół poprawności politycznej. Ale takie propagowanie nietolerancji i to przez funkcjonariuszy Policji jest IMHO niedopuszczalne.
    Nagrywał ktoś może tę „lekcję”?

  8. Ja tam już dawno wiedziałem, że jestem zdemoralizowany i nie potrzebowałem do tego pań z Policji. Tylko – co z tego? (:

  9. Jajcuś: Nie, nikt tego nie nagrywał.

    Hadret: Eee… dobre pytanie! :)

  10. Było zapytać czy przynależność do subkultury mundurowej nie powoduje demoralizacji przypadkiem.

  11. rozie: Jestem pewien, że Panie policjantki od razu by zaprzeczyły, że to nie subkultura.

  12. Jak nie subkultura? Dziwne stroje, dziwne obyczaje, 90% Polaków tak nie robi… ;>

  13. Czyli można by przyjąć definicję, że demoralizacja to odchyleniem od normy (czyli jakieś średniej po zachowaniach). Ale przecież każdy w jakiś sposób przekracza jakieś normy. Więc można by zaryzykować twierdzenie, że każdy jest zdemoralizowany ;)

  14. Tak właśnie rozumie to mądra pani z policji. Wszyscy są zdemoralizowani, ale to my mamy pałki. ;)

  15. A czy można tej Pani wybaczyć biorąc pod uwagę, że „my się uczymy i przyjechałyśmy do Centrum Szkolenia Policji”?

  16. Biedne panie policjantki, nie wiedziały o czym mówią :/

  17. No co wy, przecież skejci to dla nas największe zagrożenie. Mam nawet <a href=„http://www.widelec.pl/widelec/1,82861,4925825.html”>dowód</a>.

    A te policjantki miały po prostu wytyczone, co i jak mają powiedzieć. IMHO od tłumaczenia tych rzeczy powinien być kto inny. I zgadzam się z wzs, że jeśli chodzi o religię, to już była dyskryminacja.

  18. ZOMG! Kiedy u mnie w szkole było spotkanie z policjantami to przyjechało 2 facetów pracujących w policji od 5 lat, którzy odpowiadali prawie na każde pytanie, jakie im zdaliśmy ;) Trochę śmiechu było, jak zapytał się ktoś jak wygląda zatrzymanie kogoś, gdy osoba znajduje się zbyt blisko policjanta [kwestia dotycząca bezpieczeństwa], na co policjant odparł: jeżeli taki delikwent po moim ostrzeżeniu nadal znajduje się zbyt blisko mnie, to się z nim nie pieścimy. Na glebę, zapinamy i do radiowozu

    Reakcji uczniów liceum możecie się domyślić ;)

  19. LOL, ja bym im strzelil publ9icznie focha i wyzszedl…

  20. Było odpowiedzieć „Każda religia zmierza do jednego celu – wyrwania się z kręgu życia (jednego lub kilku wcieleń) i niesienia dobra innym (nie mówimy tu o sektach, tylko religiach, prawda?). Cóż więc dziwnego, gorszącego (to przecież synonim do demoralizujący), i złego jest w niesieniu pomocy innym. Hinduista nigdy nie okłamie. Buddysta będzie zawsze wierny żonie.* Czy to nie są ideały, do których i my dążymy?” Zapytać „Czy mówić dalej?” i otrzymałoby się kolejną, tym razem jeszcze dłuższą serię dźwięków samogłoskowych…

    Ale sytuacja załamująca – a fochy nic nie dają. Blondynka pomyśli „kolejny rozwydrzony bachor” i dalej będzie prowadzić „fascynującą prelekcję o demoralizacji”.

  21. Demoralizacja… to był wydział obyczajowy, czy jak? Bo o ile wiem, to policja powinna się zajmować wykroczeniami i przestępstwami, a nie demoralizacją, jakkolwiek by jej nie zdefiniować.

  22. I istotnie – wykroczenia i przestępstwa również były poruszane. A czy panie z wydziału obyczajowego – nie mam pojęcia. Przyjechały ponoć z bardzo daleka na szkolenie.

  23. I tak się marnuje pieniądze podatników. Przyjeżdżają subkultury mundurowe z bardzo daleka, żeby pogadać w szkole. I bzdury plotą. A tymczasem wystarczyłoby jakby przyszedł dzielnicowy, który zapewne nie jest tak oderwany od rzeczywistości. I młodzież mogłaby na żywo zobaczyć dzielnicowego, ale nie, lepiej delegacja, nocleg…

  24. Nie wymyślaj o marnowaniu pieniędzy podatników, bo zapewne były to jakieś panie co właśnie na kursie były (sam mam kumpla który teraz siedzi w Pile i podobne durnoty robi).

    A co do dzielnicowego to ja bym się 3 razy zastanowił zanim bym jakiegoś ludziom na oczy pokazał, bo z doświadczenia wiem że to (cytując dodatkowo kumpla z policji) ‘odpadki produkcyjne’ są. U mnie na osiedlu mam już 3 czy 4 z rzędu którego wiatr przewraca i boi się z ludźmi rozmwiać

  25. O.o

    demoralizacja.

Zostaw komentarz: