Zwykła pomoc na co dzień
Piszę o tym, ponieważ pierwszy raz mi się taka rzecz przytrafiła. Było mi dzisiaj dane pomóc przypadkowemu człowiekowi, spotkanemu w księgarni, w temacie systemów operacyjnych, tudzież Linuksa.
Sprawa dotąd dla mnie niebywała. Pojechałem do Warszawy złożyć podanie o przyjęcie do liceum. W drodze powrotnej, podczas czekanie na autobus udałem się na 2. piętro w Empiku na Marszałkowskiej w Warszawie. Jak zwykle, na początku popędziłem do działu zacnie nazwanego "informatyka".
Zacząłem przeglądać książki z półki o programowaniu, konkretniej PHP - interesowało mnie coś na temat wzorców projektowych. Mniejsza jednak o to, nie jest to przedmiotem wpisu, a jedynie wstępem, wyjaśniającym okoliczności.
Po chwili podszedł pan średniego wzrostu, wiek około czterdziestu lat. Błądził oczyma po księgozbiorze, co poniektóre wydania przekartkowywał, ze zwykłą miną zdziwienia. Ja stałem i czytałem, co nieco mi się znaleźć udało.
W pewnym momencie ów pan zaczął się zastanawiać, czy nie można by się przypadkiem mnie o coś spytać. Zastanawiał się chyba przez dłuższą chwilę, aż w końcu nieśmiale odchrząknął "przepraszam...".
Zamknąłem moje PHP i odwróciłem się w jego stronę. Zostałem zapytany, czy nie orientuję się przypadkiem w systemach Linux, a konkretniej Mandriva. Oczywiście odparłem, że chętnie pomogę, pomimo że z samą Mandrivą niewiele mam wspólnego, oprócz krótkich mandrake'owych doświadczeń sprzed około 5-6 lat. Wskazałem półkę z tą nazwą, ale widząc, że się biedak męczył, zacząłem swoją serię pytań.
I tak dowiedziałem się na przykład, że podczas jego użytkowania systemu Windows XP osiągnął poziom maksymalnej frustracji i to właśnie skłoniło go do przejścia na Linuksa. Problem jednak w tym, że jak sam stwierdził - jest w tym zielony, szuka więc jakichś publikacji, książek czy gazet, aby zgłębić w tej dziedzinie swoją wiedzę. Opowiedziałem mu po krótce, na czym cała ta zabawa polega. O dziwo ani on, ani ja nie wspomnieliśmy słówka o tym, że systemy są darmowe i wolne , a on wciąż był zadowolony i chętny na przeprowadzkę. Żony też nie musiał przekonywać, ją także doprowadzało to do szału.
Opowiedział mi, jak wczoraj instalował Mandrivę. Był zdziwiony łatwym procesem i szybkością, z jaką dostał gotowy do działania system. Jest jeszcze zagubiony w całym świecie, ale skory do nauki, poświęceń i eksploracji.
Poleciłem mu Ubuntu, bo wiem, że ma o wiele lepsze wsparcie od Mandrivy. Liczne fora, najwięcej użytkowników i multum stron typu wiki (przy okazji dowiedział się, co to "te wiki" jest). Mimo to jednak, prawdopodobnie nie zdając sobie sprawy z tego, że zmiana z jednego na drugi nie zajmie mu dużo czasu, a wygląd będzie mocno zbliżony do poprzedniego, uparciuch został przy swojej Mandriva.
Wychodząc z Empika, zabrał o niej gazetę oraz książkę, którą mu wspólnie wybraliśmy. Podziękował mi i stwierdził, że sporo się dzisiaj nauczył. A także paradoksalnie - że im więcej się dowiaduje, tym bardziej wie, jak niewiele jeszcze poznał.
Mi całe to doradzanie zajęło pół godziny, ale satysfakcja, jaka mi pozostała będzie trwać z pewnością o wiele dłużej. Cieszę się, że choć trochę wgłębiłem nowego człowieka w tajniki świata Open Source. No i po prostu pomogłem, tak zwyczajnie, bezinteresownie, z uśmiechem na twarzy.
Zdjęcie: Aidan Jones, na licencji Creative Commons
Napisane 15 maja 2008 o 15:11:08
W kategorii
Linux
|
My life
|
Ogólne
| 11 komentarzy »

Ja dosyć często tak mam że rozmawiam z ludźmi w księgarniach. Zwłaszcza jak widzę że ktoś się męczy nad kilkoma książkami, a ja się w nich orientuję (szczególnie jak to jakaś zagubiona kobieta) ;)
Miło z Twojej strony że mu pomogłeś :)
Grtulacje! Dobrze, że się pochwaliłeś – wzór do naśladowania :)
A czym jest ten cały „codzień”?
Waah… to błąd, racja. Przepraszam, już poprawione.
Brawo! Taka pomoc to świetna reklama dla Linuksa, a poza tym po prostu piękny ludzki odruch :)
A te strongi tu i tam mają cokolwiek więcej na celu poza wyjątkowym utrudnieniem w czytaniu? :]
Bo z SEO to też niewiele ma wspólnego.
Mają za zadanie zaznaczyć najważniejsze fragmenty wpisu i je „uwypuklić”. Taki tekst podobno wydaje się „ciekawszy” i ludzie chętniej go czytają, jest bardziej komfortowy. Osobiście mi także bardziej się podoba i lepiej czyta, a nauczyłem się tego bodajże od Fanatyka. Spójrz na przykład tutaj: http://polskiblogger.pl/debaty-na-blogpl.html
Ech…
brawo, brawo :D
Gratuluję! Ciekawe, dlaczego właśnie chciał Mandrivę.
Ja tam z ludźmi w takich miejscach nie rozmawiam, bo i rzadko tam bywam (mieszkam na wsi) ;)
Gratuluję, dobrze że są jeszcze tacy ludzie na świecie :)